top






Wirtualny Płock


Paklenica - raj wspinaczkowy bez parcia na cyfrę
01 Wrzesień 2009
Nasz wyjazd przypadł na środek sierpnia. W sumie, przez cały nasz pobyt, złej pogody było pół dnia. W pozostałe dni pogoda była monotematyczna - słońce i 30oC. Osobiście lubię taką pogodę i mnie to nie przeszkadzało. Na wspinaniu krótki rękawek i krótkie nogawki. Nie trzeba dźwigać ciuchów, na stanie zawsze ciepło. Mimo upałów, w cieniu w wąwozie było optymalnie. Jedyną wadą było to, że aby nie być usmażonym w ścianie Anicy, trzeba było wstać wcześnie rano.


Park Narodowy Paklenica
Paklenica to park narodowy. Wspinanie możliwe jest po wykupieniu biletu wstępu. Jednorazowe wejście to 40 kun (ok 24 zł), ale można wykupić bilet na 3 lub 5 dni - 5 dni to 120 kun (ok 72 zl). Bilet ważny jest cały dzień - można wielokrotnie wchodzić w ciągu dnia, czyli rano wspin, w południe sjesta w morzu, wieczorem znów wspinanie. Z kolei bilet na 5 dni nie obowiązuje na 5 kolejnych dni. Dzięki temu możemy robić sobie dni restowe bez obawy, że bilet nam przepadnie.

Mimo wysokich cen wstępu Chorwaci świetnie przygotowali wąwóz dla turystów i wspinaczy. Jest czysty kibel, bufet, gdzie można kupić przewodnik, szpej, itp, są śmietniczki. Na miejscu dyżur pełnią ratownicy górscy. W cenie jest także parking, co jest bardzo wygodne. Wspinać możemy zacząć się właściwie nad samym parkingiem.

Przewodnik po Paklenicy jest dobrze wydany, schematy są czytelne, a opisy dróg zawierają informację nie tylko o trudnościach, ale o stanie asekuracji, możliwości zejścia z drogi (zjazdy czy zejście), wymaganym sprzęcie włącznie z rozmiarami friendów, a nawet o odległości między spitami. Na początku problemem jest odnalezienie się w przewodniku, ale mapka z podzielonym na sektory wąwozem ułatwia orientację. Dodatkowo, niektóre drogi podpisane są przy pomocy małych trójkątnych tabliczek. Przewodnik kosztował 150 kun i mimo, że nie jest to mało, warto wydać na niego pieniądze.

Wspinanie
Przez cały, ponad tygodniowy pobyt w Paklenicy, udało mi się, wraz z Drakulem, przejść kilka ciekawych dróg wielowyciągowych, które właściwie wszystkie mogę polecić jako wyjątkowe. W sumie, jakby tak podliczył, to przewspinaliśmy kole 1300 metrów w pionie :) Tuż nad parkingiem znajduje się skała Kuk od Skradelin z drogami Armadillon i Franz Hohensinn. Po przeciwko znajduje się prosta droga Nosorog. Drogi te są idealne na rozwspinanie i zapoznanie się ze specyfiką wspinania wielowyciągowego przed wspinaniem na Anicy Kuk.

Anica Kuk to klasa sama w sobie. 350 metrów wysokości wapienia z charakterystycznym klinem w centralnej części ściany. Przekrój dróg od łatwych do Spidera za 8a, drogi ubezpieczone i na własnej, bardzo urozmaicone. Najbardziej znane drogi na Anicy to oczywiście trio: Mosoraśki (5c), Velebitaśki (6a+) oraz Klin (6c+). Z tych 3 udało nam sie przejść 2 pierwsze.

Na Mosoraśkach (5c, 350 metrów, 11 wyciągów) nie obyło się bez komplikacji z małym pomyleniem przebiegu dróg, a zostawione pętle i karabinki świadczyły, że nie pierwsi sie tak zapchalismy. Na szczęście skończyło się krótkim wycofem i nie trzeba było zjeżdżać, ale straciliśmy sporo czasu i musieliśmy puścić 2 zespoły, co było powodem późniejszego zatwardzenia na stanowiskach :) Pierwsza połowa drogi jest ogólnie trochę trudna w orientacji - biegnie "trawnikami" z dużą ilością kruszyzny. Ale druga część drogi to piękne wspinanie dość sytym zacięciem za 5c (zdjęcie po lewo).

Druga droga zrobiona przez nas na Anicy to Velebitaśki, trudniejsza od Mosoraśki, ale o wiele ładniejsza. Droga ta jest bardzo urozmaicona wspinaczkowo. Jest na niej właściwie wszystko - ryski, zacięcia, trawersy, kominy, okapy, a ostatnie 2 wyciągi wymagają tradycyjnej asekuracji. Na 2 innych wyciągach jest niesamowita ekspozycja, miejscami przytłacza wywieszający się nad głowami wcześniej wspomniany, charakterystyczny skalny klin Anicy. Kluczowy wyciąg za 6a+ to bardzo ładne wspinanie, dobrze ubezpieczone, poprzedzone jedynie trochę niewygodnym stanowiskiem. Właściwie cała droga ma większość bardzo ciekawych wyciągów, ale przede wszystkim "wspinaczkowych". Mało jest wspinania parchem po trawniku, jak w przypadku pierwszej części drogi Mosoraśki.

Poza główną ścianą Anicy Kuk bardzo ciekawe i nietrudne drogi znajdują się na Stup Anicy. Drogi mają trochę ponad 100 metrów, a górne wyciągi idą, w bardzo charakterystycznych dla wspinania w Paklenicy, ciągu lekko położonych "kaloryferów". Dominują odciągi i stopnie tarciowe lub "skalne brzytwy". Odpadanie w takim terenie raczej nie wskazane :)

Na wieczorne wspinanie warto wybrać krótkie sportowe wspinanie u wlotu do wąwozu. Przeważają drogi proste, dobrze obite, Warto wybierać te, które mają około 30 metrów - są kapitalną zabawą bez napinania na cyfrę.

Dodatkowe info
Dojazd do Paklenicy nie jest skomplikowany. Z Płocka kierujemy sie na Cieszyn, Żylina, Bratysława, Wiedeń, Graz, Maribor, Zagrzeb, Zadar. Odległość z Płocka to około 1400 km, a większość drogi jedzie się autostradami. Przy ciągłej jeździe mozna dojechać w 14-15 godzin. Radzę nie kombinować z winietami, szczególnie w Austrii. W Chorwacji radzę mieć zapas paliwa w baku, bo stacje są stosunkowo rzadko.

Z zakwaterowaniem w Paklenicy nie ma najmniejszego problemu. Dużo kwater i kempingów. My spaliśmy na kempie u Marco - ciepła woda, czyste kible, lodówka do dyspozycji wraz z aneksem kuchennym, cień. Do tego bardzo sympatyczna właścicielka i przystępna cena - 90 kun / za dzień, za 2 osoby, namiot i samochód. Blisko do knajpy, sklepu, nad morze. W skały - z 5 km, ale i tak jeździ się samochodem - szkoda czasu na dojście. Aby trafić na ten kemping należy skręcić w drogę do parku i po 100 metrów skręcić w lewo w bramę. Do pluskania w morzu radzę zaopatrzyć się w buty do pływania - na dnie mieszka cała masa jeżowców. Warto zabrać nurkowe ABC - woda jest bardzo ciepła i przezroczysta.

Ceny żarcia stosunkowo wysokie, raczej europejskie. Sklepy dobrze zaopatrzone, świerze owoce, warzywa i rakiję można dostać taniej na straganach od miejscowych. Polecam piwo Karlovaćko i smażone kalmary oraz bardzo dobrą pizzę w knajpie naprzeciw stacji benzynowej.

Chorwacja to super miejsce na aktywny wypoczynek. Jest zdecydowanie inna niż podobne rejony we Francji czy Włoszech. Na pewno wrócę tam nie raz ...
Zachęcam do obejrzenia więcej zdjęć w galerii dostępnej tutaj.

 

bottom

EVEREST - Szkoła Wspinaczki
Michał Komorowski - 2009